niedziela, 18 grudnia 2011

Precle

  Już od dawna miałam ochotę je zrobić, ale zawsze coś mi przeszkadzało. Jednak, w końcu udało mi się dopiąć swego i powstały pyszne precle. Co prawda moje wyszły bardziej w formie bułeczek (wałeczki były za grube), ale nic nie szkodzi i tak były bardzo smaczne. Najlepsze od razu po upieczeniu, jeszcze cieplutkie, z delikatnym miąższem w środku, no poezja. A później zajadane z dodatkiem serka lub konfitury szybko zniknęły. Polecam :) Przepis podpatrzyłam tutaj.







Składniki na 12 szt.:
  • 600g mąki 
  • 1,5 łyżki suchych drożdży
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 jajko (do posmarowania)
  • 3 łyżki sody (do gotowania)


  Mąkę, drożdże, cukier i sól wsypać do miski i stopniowo dodawać ok. 1,5 szkl. wody. Zagnieść gładkie, jednolite ciasto, zrobić z niego kulę i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 45 min., by podrosło.

  Gdy ciasto urośnie, podzielić je na 12 części, z każdej z nich uformować wałek o dł. ok. 50 cm i zawinąć w precla. Piekarnik nagrzać do 250 st. C.

  Zagotować 1,5 litra wody z sodą i do wrzącej wrzucać po dwa precle. Gotować je ok pół minuty, następnie wyciągnąć i położyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Precle posmarować rozmąconym jajkiem i piec ok. 10 min. 




  Smacznego :)

wtorek, 13 grudnia 2011

Granola z orzechami

  Macie swoje sposoby na dobry początek dnia? Ja również mam kilka pomysłów w zanadrzu, ale niedawno odkryłam coś nowego. Pyszne śniadanko ze słodziutką i orzechową granolą, którą mogłam zrobić samodzielnie. A wszystko, dzięki Wiewiórce, u której znalazłam przepis, dziękuję. :) Pozdrawiam Was cieplutko i idę spróbować zrobić parę świątecznych ozdób, w końcu najwyższy już czas :)









Składniki:
  • 125g wymieszanych płatków owsianych zwykłych i błyskawicznych
  • po 30g orzechów włoskich, wiórków kokosowych, pestek słonecznika, (dałam jeszcze fistaszki)
  • 60g cukru trzcinowego
  • 60g miodu (dałam dwie czubate łyżki)
  • łyżka oleju
  • 50g rodzynek


  Wszystkie składniki, oprócz rodzynek wymieszać w misce, wyłożyć je na blachę wyłożoną pergaminem i piec przez ok. 30 min. w temp. 160 st. (moim wystarczyło 20 min.), mieszając co jakiś czas, żeby się nie przypaliły.
  Po wystygnięciu, wmieszać rodzynki i zamknąć w szczelnym słoiku.



  Smacznego :)


sobota, 10 grudnia 2011

Chlebek bananowy

  Mając książkę Sophie Dahl, musiałam zacząć wypróbowywanie przepisów od chlebka bananowego. Widziałam go na wielu blogach, naczytałam się mnóstwa dobrych rzeczy o jego smaku i nie było innej opcji jak go upiec i samej się przekonać. No i faktycznie, jest pyszny. Mnie i mojej mamie smakował bardzo, ale z kolei moja przyjaciółka jedząc go, miała dość niewyraźną minę. Wyciągnęłam z tego tylko jeden wniosek, że po wzięciu jednego kęsa bananowego chlebka, albo się go od razu pokocha, albo od razu znienawidzi.  Przekonajcie się sami :)








Składniki na keksówkę o dł. 20 cm :
  • 75g miękkiego masła
  • 4 bardzo dojrzałe banany
  • 1 szkl. cukru trzcinowego
  • 1 jajko
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego (nie posiadam, więc dałam kilka kropel aromatu)
  • 1 łyżeczka sody
  • szczypta soli
  • 1,5 szkl. mąki


  W misce rozgnieść banany (najszybciej i najwygodniej tłuczkiem do ziemniaków), dodać masło, cukier, rozkłócone jajko, i ekstrakt waniliowy, wszystko utrzeć. Dosypać sodę i sól, zamieszać i na koniec delikatnie wmieszać mąkę.

  Przełożyć masę do wysmarowanej masłem formy, piec przez ok. 1 h w temp. ok. 180-190 st. C.




  Smacznego :)

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Ciasto z kokosem

  Pyszne ciasto na niedzielę w rodzinnym gronie i nie tylko. Z kruchym spodem i wierzchem oraz środkiem wypełnionym lekką kokosową chmurką. Piekłam je pierwszy raz, a już zyskało grono swych wielbicieli, którzy na jednym kawałku nie poprzestali. Szybkie i nieskomplikowane, ale bardzo ładnie się prezentuje i przede wszystkim jest wyjątkowo smaczne :) A przepis pochodzi z gazetki "Wykwintne ciasta" nr 7/2011.








Składniki na blachę o wym. ok. 33x22 cm:

  Ciasto:
  • 3 szkl. mąki
  • 1 kostka margaryny (250g )
  • 5 żółtek
  • 1 szkl. cukru
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia

  Masa kokosowa:
  • 500 ml kwaśnej śmietany (użyłam 12%)
  • 5 białek
  • 200g wiórków kokosowych
  • 0,5 szkl. cukru


  Z mąki, miękkiej margaryny, żółtek, proszku do pieczenia oraz cukru zagnieść ciasto i podzielić je na dwie równe połowy. Jedną część ciasta schować do zamrażarki, a drugą wyłożyć dno blachy.

  Śmietanę wlać do rondelka o grubym dnie, dodać wiórka kokosowe oraz pół szklanki cukru (bez dwóch łyżek) i zagotować masę na małym ogniu. Zostawić ją do ostygnięcia. W tym czasie ubić białka z dwoma odłożonymi łyżkami cukru. 

  Gdy masa ostygnie wymieszać ją z ubitymi białkami i wyłożyć na ciasto. Na samą górę zetrzeć schłodzone w zamrażarce ciasto. Piec ok. 1 h w temp. 180 st. C (mój piekarnik lubi nie dopiekać spodu, więc zanim wyłożyłam masę kokosową, podpiekłam samą dolną warstwę ciasta ok. 5-7 min.).



  Smacznego :)


czwartek, 1 grudnia 2011

Babeczki bożonarodzeniowe wg Nigelli

  Kilka dni temu stałam się szczęśliwą posiadaczką dwóch nowych książek, a mianowicie: "Jak być domową boginią" Nigelli Lawson oraz "Apetyczna panna Dahl" Sophie Dahl. Jest to prezent ode mnie dla mnie, a co tam! Musiałam uczcić pewne ważne dla mnie wydarzenie, a taki sposób odpowiadał mi najbardziej :) No więc zauroczona przepisami, poszłam za ciosem i upiekłam babeczki bożonarodzeniowe Nigelli, taka próba generalna przed świętami. Nie wiem czemu, ale troszkę się bałam, że coś mi nie wyjdzie, ale się udało i przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Babeczki są delikatne, puszyste i baardzo aromatyczne. Takie malutkie i mięciutkie pierniczki :) Jak dla mnie idealne! :)





Tutaj starałam się uchwycić środek i pokazać jaki jest puszysty, ale mi nie wyszło ;p



Składniki na 12 szt.:
  • 150g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka mielonych przypraw korzennych (dałam przyprawę do piernika)
  • szczypta soli
  • 100g masła (dałam margarynę)
  • 160g ciemnego cukru trzcinowego (dałam pół na pół ze zwykłym cukrem)
  • 2 duże jajka
  • 3 łyżki śmietany
  • 0,5 szkl. wrzątku
  • 75g gorzkiej czekolady (dałam mleczną)
  • 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
  • cukier puder oraz wrzątek do zrobienia lukru


  W jednej misce wymieszać suche składniki oprócz cukru: mąkę, proszek do pieczenia, sodę, przyprawę oraz sól. W drugiej, dużej misce utrzeć miękkie masło z cukrem. Dodawać po jednym jajku, starannie miksując. Następnie wsypać 1/3 sypkich składników i zaraz potem jedną łyżkę śmietany i tak na przemian, do skończenia składników.

  Do rondla na małym gazie wlać wrzątek, dodać połamaną czekoladę i kawę rozpuszczalną. Mieszać do rozpuszczenia czekolady. Następnie zawartość rondla przelać do masy w misce i wszystko wymieszać, ale niezbyt starannie. Ciasto będzie bardzo rzadkie, ale takie ma być. 

  Napełnić papilotki do muffinek do 2/3 wysokości i piec przez ok. 20 min. w temp. 200 st. C. ( Ja piekłam prawie 30 min., bo mój piekarnik potrzebuje więcej czasu). Wg Nigelli babeczki mają być "nadal zbite i wilgotne". Po wystygnięciu można je polukrować i przystroić, ale to już wg własnego uznania, bez niczego są równie pyszne :)



  Smacznego :)



poniedziałek, 28 listopada 2011

Spaghetti z sosem czosnkowym i pieczarkami

  Kiedyś na blogu Lekko i zdrowo natknęłam się na przepis na spaghetti z sosem czosnkowym. Od razu wpadł mi w oko, ponieważ składniki, które zawierał bardzo lubię, a poza tym był bardzo prosty w przygotowaniu. Kilka dni temu nadarzyła się okazja, by go wypróbować. Aby wpasować się w gusta innych (czyt. męski gust, który uważa, że danie bez mięsa to jedynie przegryzka ;)), urozmaiciłam sos dodając mielone mięso i pieczarki. Kombinacja się udała, wszystko razem ładnie się zgrało i wyszła bardzo smaczna potrawa.



Przepraszam, za jakość zdjęcia, ale było robione na szybko, tuż przed konsumpcją ;)




Składniki na 3 porcje:
  • makaron spaghetti (wg uznania)
  • ok. 12-15 dużych pieczarek
  • 250g mielonego mięsa (można dać więcej)
  • 1 dość duża cebula
  • 6 średnich ząbków czosnku
  • zioła prowansalskie (wg uznania)
  • 200g naturalnego serka topionego bez dodatków
  • 3 duże łyżki kwaśnej śmietany (można dodać więcej, jeśli sos będzie za gęsty)
  • sól i pieprz
  • oliwa do smażenia


  Mięso mielone usmażyć na oliwie, następnie odłożyć je na talerz.  Na tej samej patelni usmażyć obrane i pokrojone w półplasterki pieczarki. Gdy pieczarki będą gotowe, wyłączyć gaz, wrzucić do nich wcześniej usmażone mięso, wymieszać i odstawić. 

   Na drugiej patelni zeszklić pokrojoną w drobną kosteczkę cebulę, następnie dodać wyciśnięty czosnek, zioła, dolać niewielką ilość wody i dusić parę minut pod przykryciem.

  W międzyczasie zagotować wodę i wrzucić makaron do gotowania.

  Gdy składniki na patelni się podduszą, dodać do nich rozdrobniony palcami serek topiony i mieszając poczekać, aż się rozpuści. Gdy to się stanie, sos serowy przełożyć na patelnię z mięsem i pieczarkami i wymieszać wszystkie składniki. Na końcu dodać śmietanę i ponownie wszystko wymieszać.

  Makaron ugotowany al dente odcedzić, nałożyć na talerze i polać sosem.



  Smacznego :)

piątek, 25 listopada 2011

Ciasteczka z makiem

  Ojj, sporo czasu minęło, od ostatniego posta, ale świat realny dał mi się mocno we znaki, tak że na przestrzeń wirtualną zabrakło już czasu i energii. Na szczęście udało mi się jakoś to wszystko ogarnąć i postaram się, w miarę moich możliwości być już na bieżąco (mam nadzieję, że jeszcze ktoś tu do mnie zajrzy :)). A na dobry początek, szybkie i bardzo smaczne ciasteczka do ciepłej herbatki. Szczególnie polecam je fanom maku, ponieważ zawierają go w sobie sporą ilość :)








Składniki:
  • 1,5 szkl. mąki
  • 130 g margaryny
  • 0,5 szkl. cukru pudru
  • 100 g maku
  • 2 jajka
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia



  Mąkę przesiać wraz z proszkiem do pieczenia i posiekać z margaryną. Dodać jajka, cukier puder, śmietanę i 3/4 maku. Szybko zagnieść ciasto. Schłodzić je w lodówce.

  Na wyłożoną papierem do pieczenia blachę, wykładać (najlepiej łyżeczką) porcje ciasta, formując ciasteczka (dobrze jest zostawić między nimi odstępy, ponieważ ciastka urosną) i posypać je pozostałym makiem. Piec w temp. 180 st., aż się zezłocą.



  Smacznego :)



wtorek, 25 października 2011

Muffinki z cukinią i jabłkiem

 Moja mania muffinkowa wciąż trwa i nie sądzę, żeby za szybko się skończyła. A powodów jest wiele: bo są  one łatwe, szybkie, smaczne, wdzięczne w przyjmowaniu różnego rodzaju dodatków, itp., itd. Z resztą, co ja tu będę wymyślać, doskonale same o tym wiecie. Tym razem powstały muffinki z cukinią i jabłkami, bardzo aromatyczne, wilgotne w środku i nie za słodkie, więc wielbicielom słodyczy polecam posypać je grubą warstwą cukru pudru lub polać czekoladą. Mi smakowały bardzo, więc polecam z czystym sumieniem, a przepis na nie pochodzi stąd. :)







Składniki na 12 szt.:
  • 180g cukinii
  • 2 jajka
  • 90g brązowego cukru (ja dałam zwykły biały)
  • 70ml oleju
  • 250g mąki
  • 2 łyżeczki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody
  • 0,5 łyżeczki cynamonu
  • 150g jabłek

  Cukinię umyć, (można ją obrać, ale nie trzeba), zetrzeć na tarce  małych oczkach i odcisnąć z nadmiaru wody (ale nie za mocno, musi być trochę wilgotna).

  Jajka utrzeć z cukrem i olejem. W drugim naczyniu wymieszać pozostałe suche składniki, następnie dodać je do utartych jajek, wymieszać, dorzucić cukinię i ponownie wymieszać.

  Jabłka umyć, obrać i pokroić w niedużą kostkę. Dodać do masy, wymieszać. Napełnić papilotki ciastem do 3/4 ich wysokości. Piec przez ok. 25 min. w temp. 180 st. C.



  Smacznego :)

piątek, 21 października 2011

Omlet biszkoptowy z serem

  Omlet jest szybkim sposobem na ciepłe i pożywne śniadanie lub kolację. I choć jest tak nieskomplikowany, do tej pory nigdy nie miała okazji, żeby go własnoręcznie zrobić. Aż tu w ręce wpadła mi gazetka pt. "Smaczna kuchnia", a w niej przedstawione różne sposoby na omlety. Żeby nie przekombinować wybrałam najprostszy z nich, ale za to z moimi ulubionymi dodatkami (ser żółty, czosnek i zioła prowansalskie), jak dla mnie połączenie idealne ( i do tego jest baaardzo puszysty) :)







 Składniki:
  • 4 jajka
  • 2 łyżki startego żółtego sera (jeśli ktoś lubi to może dodać więcej)
  • 2 łyżeczki mąki (ja źle przeczytałam i dodałam 2 łyżki, ale i tak był świetny ;p)
  • zioła prowansalskie (w moim przypadku im więcej tym lepiej)
  • czosnek (j.w.)
  • sól i pieprz
  • opcjonalnie natka pietruszki do pozypania

  Białka ze szczyptą soli zmiksować na puszysta masę, dodać żółtka, mąkę, zioła i przeciśnięty czosnek, wymieszać łyżką. Masę wylać na natłuszczoną, rozgrzaną patelnię i posypać startym serem. Smażyć ok. 15 minut na niedużym ogniu. Podawać  np. z natką pietruszki, z keczupem lub innym ulubionym sosem.



  Smacznego :) 


wtorek, 18 października 2011

Paluchy z sosem czosnkowym

  Dziś tak na szybko, bo czas goni, a tu tyle rzeczy do zrobienia. Paluchy drożdżowe powstały jako przekąska na wieczór filmowy we dwoje, ale sprawdziłyby się również na  spotkania w większym gronie. Przepis na nie podpatrzyłam u Aurory, natomiast sos czosnkowy robię zawsze wg tej samej receptury (świetny jest także do pizzy, jak do zwykłych kanapek), wypatrzyłam go gdzieś kiedyś w sieci i tak już ze mną pozostał :) Oczywiście do paluchów można podawać różne inne sosy, czy dipy.





A tak wyglądały przed upieczeniem...



Składniki na 15/20 paluchów :
  • 250g mąki
  • 0,5 szkl. mleka
  • małe jajko
  • zioła i przyprawy (zioła prowansalskie, majeranek, sól, pieprz)
  • 37g świeżych drożdży
  • oliwa
  • szczypta cukru

  Sos:
  • 3 kopiaste łyżki śmietany (lub jogurtu naturalnego)
  • 1 kopiasta łyżeczka majonezu
  • 1 kopiasta łyżeczka musztardy
  • 3 ząbki czosnku
  • sól i pieprz

   Najpierw trzeba przygotować rozczyn: drożdże (będące w temp. pokojowej) rozpuścić w ciepłym mleku, dodać szczyptę cukru i szczyptę mąki. Rozmieszać i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

  Mąkę przesiać do miski, dodać zioła i przyprawy, wymieszać. Wbić jajko i dodać wyrośnięte drożdże. Teraz należy dobrze wyrobić ciasto, aż będzie jednolite, elastyczne i "nałyka się dużo powietrza" (cyt. za autorką przepisu) :). Wyrobione ciasto odstawić w ciepłe miejsce, aż podwoi swoją objętość.

  Wyrośnięte ciasto odgazować, odrywać po małym kawałku,  formować z nich długie i cienkie paluchy i kłaść je na blachę wyłożona pergaminem. Przed włożeniem do piekarnika, posmarować oliwą. Piec ok. 15-20 min. w temp. 180 st. C. 

  W czasie, gdy paluchy się pieką, można przygotować sos. Obrany czosnek przecisnąć do miseczki, dodać pozostałe składniki i wymieszać. Dobrze, żeby postał chwilę w lodówce, aby składniki "się przegryzły".



  Smacznego :)


czwartek, 13 października 2011

Muffinki z gruszkami i imbirem

  Pozostając w klimacie jesiennych wypieków i mojej gruszkowej manii, postanowiłam upiec muffinki z gruszkami i imbirem. Widziałam tego rodzaju muffiny na kilku blogach i strasznie zapragnęłam też takie upiec. To była świetna decyzja, bo odkryłam smak, którego dotąd nie znałam. Bardzo lubię świeży imbir jako dodatek do jesiennej rozgrzewającej herbatki, ale nie wiedziałam, jak się będzie miał mielony imbir do gruszek w muffinkach. Powiem szczerze, że gdybym ich sama nie piekła to po samym smaku, nie miałabym pojęcia z czym są, ale bardzo mi zasmakowały i coś czuję, że jeszcze nie raz poeksperymentuję z tym dodatkiem :) A przepis  na muffinki podejrzałam tutaj.







Składniki:
  • 250g mąki (ok. 2 szkl.)
  • 150g cukru (ok. 7/8 szkl.)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 75g brązowego cukru (niecałe 0,5 szkl.) + trochę do posypania muffinek
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 2 jajka
  • 140 ml kwaśnej śmietany (dałam 12%)
  • 125 ml oleju
  • 1 łyżka miodu
  • 300g gruszek



  Gruszki umyć, obrać i pokroić w drobną kostkę.

  Suche składniki wymieszać w jednym naczyniu, a mokre w drugim, następnie połączyć zawartość obu naczyń. Wymieszać. Na koniec dodać gruszki i wmieszać je w ciasto.

  Napełnić ciastem papilotki i przed włożeniem do piekarnika posypać brązowym cukrem. Piec ok. 20 min. w temp. 200 st. C.



   Smacznego :)

niedziela, 9 października 2011

Tort czekoladowy z mango

  Z okazji moich piątkowych urodzin, chciałam trochę osłodzić życie moim najbliższym, dlatego na coniedzielne spotkanie w rodzinnym gronie upiekłam tort.  Ten rodzaj ciast nigdy nie był moją najmocniejszą stroną, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że mam dwie lewe ręce do przystrojenia go. Ale tym razem się zaparłam, upiekłam i całkiem niezły mi wyszedł. Przepis pochodzi z książeczki, o której już wspominałam ( "Czekolada" autorstwa Jacqueline Bellefontaine) i wcale nie jest taki skomplikowany. Od siebie dodałam tylko poncz do nasączenia ciasta i nic więcej nie zmieniałam. Ogólnie tort jest bardzo smaczny, krem dzięki ubitej śmietance jest leciutki, no i co jest dla mnie bardzo ważne nie jest za słodki, przez co nie ma się uczucia"zmulenia" i śmiało można sięgnąć po kolejny kawałek :) 






















Składniki na tortownicę o śr. ok. 20cm:
   Na ciasto:
  • 50g kakao w proszku
  • 150ml wrzącej wody
  • 6 dużych jajek
  • 250g cukru
  • 275g mąki pszennej tortowej
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  Na krem:
  • 2 puszki mango (po 400g każda)
  • 1 łyżeczka mąki kukurydzianej (zastąpiłam ja mąką ziemniaczaną)
  • 350ml śmietanki kremówki
  • 2 czubate łyżki cukru pudru
  Na poncz:
  • 0,5 szkl. kawy rozpuszczalnej (już zaparzonej)
  • 3 łyżeczki likieru kawowego
  + kilka kostek czekolady deserowej do dekoracji

   Do miseczki wsypać kakao, stopniowo wlewać do niego wrzącą wodę, ciągle mieszając tak by powstała jednolita masa. Odstawić do przestygnięcia.

  W misce zmiksować całe jajka z cukrem na gładką i prawie białą masę (trzeba to robić dość długo). Gdy będzie gotowa przelać do niej masę kakaową i dobrze wymieszać. Następnie dodać przesianą mąkę wraz z proszkiem do pieczenia i delikatnie wymieszać drewnianą łyżką do połączenia składników.

  Ciasto przelać do wysmarowanej tłuszczem i oprószonej bułką tartą tortownicy. Piec przez 1h w temp. 160 st. C (do suchego patyczka). Po upieczeniu odstawić do całkowitego ostygnięcia.

  W czasie, gdy ciasto się piecze, odsączyć mango z zalewy. 1/4 owoców wrzucić do blendera i zmiksować na mus. Mąkę ziemniaczaną wymieszać z trzema łyżeczkami soku z mango i wlać do zmiksowanych owoców. Całość przelać do rondelka, gotować na małym ogniu, ciągle mieszając, aż masa zgęstnieje. Odstawić do ostygnięcia.

  Pozostałe owoce pokroić w kosteczkę. Śmietanę ubić, dodać cukier puder i jeszcze raz zmiksować. Odłożyć 1/4 śmietany do dekoracji. Do pozostałej śmietany wrzucić pokrojone w kosteczkę mango i wymieszać. Przygotować poncz.

  Ostygnięte ciasto przekroić na trzy plastry. Każdy plaster nasączyć ponczem i przełożyć kremem. Boki tortu posmarować pozostawioną śmietaną (ale nie całą część musi zostać na dekorację góry) i oprószyć startą na tarce o małych oczkach czekoladą. Na górze rozsmarować mus z mango i wokół zrobić rozetki z bitej śmietany. Tort przechowywać w lodówce. 


  Smacznego :)


piątek, 7 października 2011

Mój pierwszy chleb i kolejny rok do przodu :)

  Od dłuższego już czasu przyglądałam się na różnych blogach chlebom, które wypiekają samodzielnie ich autorki. Byłam naprawdę pod ogromnym wrażeniem, że tak pięknie wychodzą. A te robione na zakwasie to była dla mnie już kompletnie czarna magia. No cóż tu dużo mówić, zazdrościłam Wam dziewczyny strasznie tych wypieków, a sama nie wierzyłam, że może mi się udać. Ale nadszedł pewien dzień, kiedy podjęłam decyzję, że przecież jak nie spróbuję to się nigdy nie dowiem jak to się robi. Najpierw znalazłam na blogu Liski przepis na zakwas i mimo, że miałam mały problem w postaci niegrzejących jeszcze kaloryferów to i tak udało mi się go porządnie wykarmić, do tego stopnia, że uciekł z naczynia, a ja się cieszyłam jak głupi do sera, że "to działa" ;) Później podpatrzyłam w Pracowni Wypieków najprostszy przepis na chleb. I dziś, chyba pod wpływem tego, że przybył mi kolejny rok, rzuciłam sobie wyzwanie: teraz albo nigdy! (no może trochę przesadzam z tym nigdy ;p) W każdym bądź razie, udało się, upiekłam swój pierwszy chleb na zakwasie i jestem z niego strasznie dumna, choć wiem, że nie jest idealny i na wystawę się nie nadaje. Uwierzcie mi, że to było dla mnie nie lada przeżycie i strasznie chciałam się nim z Wami podzielić :)  








Składniki na keksówkę o poj. 1 kg:
  •  0,5 kg mąki pszennej chlebowej lub zwykłej (ja dałam zwykłą)
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 300g ciepłej wody
  • 8g świeżych drożdży (ja miałam tylko drożdże suche, więc dałam 1 łyżeczkę)
  • 150g zakwasu żytniego

  Wszystkie składniki połączyć, wymieszać (lub zmiksować) na gładką, gęstą masę. Przykryć ściereczką i odstawić na 2 h w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

  Po tym czasie ciasto przełożyć do keksówki, spryskać oliwą lub olejem i posypać mąką. Odstawić do ponownego wyrośnięcia na ok 45-60 min (u mnie stało 1 h). Chleb piec w piekarniku nagrzanym do 210 st. C przez ok. 40 min.


  Smacznego :) 


środa, 5 października 2011

Muffinki gruszkowo-marchewkowe

  Jak już pisałam w ostatnim poście ogarnęło mnie owocowe szaleństwo, a konkretniej to gruszkowe. Nasze trzy grusze na działce nie poskąpiły nam w tym roku swych owoców, za co jest im bardzo wdzięczna, bo chyba jestem większą fanką gruszek niż jabłek (choć podobno nasz kraj to imperium jabłkowe, ale ja jak zwykle jestem "odwrotowiec" jak mawia moja mama). No więc dla odmiany od ciasta, tym razem przedstawiam Wam muffinki, które dzięki gruszkom i marchewce są wilgotne w środku, delikatne i bardzo aromatyczne. Ich widok i smak nasuwa mi obrazy złotej, ciepłej jesieni, alejek w parku obsypanych liśćmi w ciepłych kolorach... Ehh... się rozmarzyłam :)  A przepis podpatrzyłam tutaj.






















Składniki:
  • 2 średnie marchewki
  • 2 średnie gruszki
  • 1 szkl. mleka
  • 1/2 szkl. oleju
  • 1 jajko
  • 2 szkl. mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 szkl. cukru
  • 1 łyżeczka sody
  • szczypta gałki muszkatołowej

  Marchewki obrać i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Gruszki obrać i pokroić w drobną kostkę.

  Składniki suche wymieszać w jednym naczyniu, a mokre w drugim, następnie zawartości obu naczyń ze sobą połączyć i wymieszać dokładnie łyżką. Na końcu dodać startą marchewkę oraz pokrojone gruszki i wmieszać je do ciasta.

  Ciasto przełożyć do papilotek i piec ok. 25 min. w temp. 190 st. C.


  Smacznego :)


poniedziałek, 3 października 2011

Ciasto z gruszkami

  Postanowiłam wykorzystać owoce sezonowe na maxa. Tym razem padło na gruszki. Przepis na ciasto znalazłam tutaj, wprowadziłam bardzo delikatne modyfikacje i powiem szczerze, że jestem z niego bardzo zadowolona. Jest szybkie w wykonaniu (chyba najwięcej czasu zajmuje obranie gruszek) i bardzo smaczne, co widać po zdjęciach (połowa znikła jak było jeszcze ciepłe i nie zdążyłam go uchwycić w całości ;] ). Przy okazji powstał jeszcze jeden wypiek w gruszkowym wydaniu, ale o tym następnym razem ;) 





A w tle mój zamyślony Stefan... ;p



































Składniki:
  • 200g miękkiej margaryny
  • ok. 7/8 szkl. cukru
  • 3 jajka
  • 1 mała torebka cukru waniliowego
  • kilka kropli aromatu cytrynowego
  • szczypta soli
  • 400g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 150 ml mleka
  • 3 średniej wielkości gruszki (obrane i przekrojone na połówki)
  • 2 płaskie łyżeczki ciemnego kakao
  • 3 łyżki mleka
  • 3 płaskie łyżki cukru pudru
  • cukier puder do posypania

  Miękką margarynę utrzeć mikserem na jasną masę, nadal miksując dodać cukier, jajka, cukier waniliowy, aromat i szczyptę soli. Następnie bezpośrednio do masy przesiać mąkę wraz z proszkiem do pieczenia oraz wlać mleko. Zmiksować.

  Do wysmarowanej tłuszczem i oprószonej bułką tartą formy przelać 3/4 ciasta i pookładać na nim gruszki lekko wciskając je w masę.

  Do reszty ciasta dodać kakao, 3 łyżki mleka oraz cukier puder, zmiksować. Gdy masa będzie gładka, przełożyć ją do blaszki i lekko wyrównać wierzch. Piec ok. 50 min. w temp. 190 st. C. Ciasto podawać oprószone cukrem pudrem.



  Smacznego :)

poniedziałek, 26 września 2011

Ciasto z jabłkami i orzechami

  Korzystając z dobroci, jakimi obdarzyła nas w tym roku nasza jabłonka, na rodzinną niedzielę postanowiłam upiec ciasto z jabłkami. Nie chciałam, żeby była to znów szarlotka z budyniem, więc poszperałam trochę w sieci i znalazłam przepis jaki niedawno zaproponowała na swoim blogu Dorota. Połączenie jabłek i orzechów jest idealne, świetnie się komponuje, a dopełnieniem jest delikatne ciasto. W moim domu spotkało się z wielkim uznaniem, więc myślę, że wpisze się już na stałe do naszej listy ulubionych ciast :)





Składniki na blachę o wym. 22x35 cm :
  • 1 szkl. mąki ziemniaczanej
  • 1 szkl. mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1,2 kg jabłek
  • 5 jajek
  • 3/4 szkl. cukru + ew. cukier do posypania jabłek jeśli są bardzo kwaśne (ja posypałam swoje cukrem trzcinowym)
  •  1 kostka margaryny (250g)
  • 3/4 szkl. orzechów włoskich
  • 1 łyżeczka cynamonu (ja dałam jakieś 2 szczypty, chciałam żeby był tylko lekko wyczuwalny)
  • cukier puder

  
  Przed przystąpieniem do robienia ciasta wszystkie składniki wyjąć i pozostawić na wierzchu, aby miały temp. pokojową. W rondelku rozpuścić margarynę i odstawić ją do ostygnięcia.

  Jabłka umyć, obrać i pokroić na grubą kostkę (można je polać sokiem z cytryny, aby nie ściemniały).

  Obie mąki przesiać z proszkiem do pieczenia na osobny talerz. Jajka w całości ubić na puszystą, jasną pianę, stopniowo dodawać cukier nie przestając miksować. Następnie dodać mąki, zmiksować, na koniec wlać rozpuszczoną margarynę i wszystko zmiksować na gładką masę.

  Ciasto wylać na blachę wyłożoną pergaminem, a na nie wyłożyć równomiernie jabłka. Orzechy pokroić na mniejsze kawałki (ale nie zupełnie na drobno) i  posypać nimi jabłka. Całość oprószyć cynamonem.

  Piec ok. 50 min. w temp. 200 st. C. Podawać posypane cukrem pudrem.



  Smacznego :)

piątek, 23 września 2011

Amoniaczki

 Od czasu, kiedy robiłam amerykanki, pozostał mi jeszcze amoniak. A jak już pisałam, nie jest taki straszny, jak niektórzy go przedstawiają. Więc tym razem wykorzystałam go do ciasteczek. Podobno, gdy byłam dzieckiem babcia czasami robiła tego typu ciasteczka, ale kompletnie nie pamiętałam ich smaku. A teraz nadrobiłam tę stratę (dzięki Cukrowej Wróżce, u której znalazłam ten przepis) i bardzo się z tego cieszę, bo ciasteczka są bardzo fajne. Delikatne, kruchutkie i tak ładnie wyrastają. Polecam :)







Składniki:
  • 4 łyżki miękkiej margaryny
  • 100 g cukru
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • 1 opakowanie małego cukru waniliowego
  • 2 łyżeczki amoniaku
  • 0,5 szkl. mleka
  • 0,5 kg mąki


  Miękkie masło zmiksować z cukrem na gładką jasną masę. Następnie dodać całe jajka, sól oraz cukier waniliowy. Mleko podgrzać, by było ciepłe, ale nie gorące, rozpuścić w nim amoniak i dodać do powstałej masy. Wymieszać. Mąkę przesiać, dodać do ciasta i zagnieść je na jednolitą masę. Ciasto rozwałkować i wykrawać ciasteczka. Piec w temp. 180 st. C, aż się lekko zezłocą.


 
  Smacznego :)

niedziela, 18 września 2011

Muffiny a la Tiramisu

  Niedawno ktoś bardzo mi bliski obchodził urodziny. Poza kupionym prezentem chciałam mu podarować coś pysznego, słodkiego i wykonanego własnoręcznie. Na takie okazje najlepiej sprawdza się tort, jednakże zdaję sobie sprawę, że techniki pieczenia i dekorowania tortów jeszcze za dobrze nie pojęłam (czyt. mam dwie lewe w tej kwestii), a o wiele lepiej wychodzą mi muffinki. Korzystając z inspiracji znalezionej tutaj, udało mi się upiec pyszne kremowe babeczki :)


(Zdjęcie robione w pośpiechu, więc jest jakie jest:)


Składniki na 15 szt.:

Ciasto:
  • 2 szkl. mąki
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 0,5 szkl. cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 duże jajka
  • 1 szkl. mleka
  • 0,5 szkl. oleju

Poncz:
  • 0,5 szkl. mocnej kawy (dałam rozpuszczalną)
  • 2 łyżki alkoholu (dałam likier kawowy)
Krem:
  • dałam gotowy krem o smaku tiramisu, ale ciiii ;) (do niego potrzebne było tylko mleko)
Do oprószenia:
  • ciemne kakao


  Mąkę i proszek do pieczenia przesiać do miski, dosypać pozostałe suche składniki i wymieszać. W drugiej misce rozbełtać jajka, dodać mleko i olej, wymieszać i połączyć składniki suche z mokrymi. Wymieszać je drewnianą łyżką (mogą pozostać grudki). Ciasto przełożyć do papilotek i piec do zezłocenia w temp. 190 st. C. Upieczone muffinki odstawić do całkowitego wystygnięcia.

  W międzyczasie przygotować poncz do nasączenia oraz krem. Gdy muffinki wystygną, małym nożykiem odciąć górę i środek babeczki (tak by odcięta górna część, którą wyciągniemy miała kształt stożka). Obie części nasączyć dobrze ponczem. Do środka babeczki, ze szprycy wycisnąć odrobinę kremu (ok. łyżeczki), przykryć odciętym stożkiem, lekko docisnąć. Nałożyć krem na górę, posypać kakao i odstawić do lodówki, by stężało.


  Smacznego :)

wtorek, 6 września 2011

Kurczak curry z ryżem

  Dziś szybki wpis, bo pora już późna. A w nim ekspresowy kurczak curry dla wszystkich tych, którzy kochają kuchnię indyjską lub po prostu lubią mocno doprawione dania. Przepis znalazłam tutaj i jestem z niego bardzo zadowolona, bo kurczaczek wyszedł pyszny, że palce lizać :)





Składniki na 2 porcje:
  • podwójna pierś z kurczaka
  • sól i pieprz
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 dość duża cebula
  • 0,5 łyżeczki cukru
  • 2 łyżki curry
  • 1 łyżka kurkumy
  • 1 szkl. śmietany 18% (ja dałam 12%)

  Pierś z kurczaka umyć i pokroić w kostkę, posypać solą i pieprzem. Czosnek obrać, drobniutko posiekać i wrzucić do miski, dodać do niego imbir, sok z cytryny oraz oliwę, wszystko wymieszać. Do przygotowanej marynaty wrzucić kurczaka i odstawić do lodówki na min. 20 minut.

  Po czasie na marynowanie. Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę i zeszklić na patelni. Dodać do niej kurczaka i smażyć ok. 8 minut. Następnie dodać cukier, curry i kurkumę, wszystko dokładnie wymieszać i chwilę podsmażyć. Na koniec dodać szczyptę soli oraz śmietanę, wymieszać i gotować przez jakieś 5 minut.  Podawac z ugotowanym na sypko ryżem.


  Smacznego :)

wtorek, 30 sierpnia 2011

Muffinki jogurtowo-brzoskwiniowe i żurawiny

  Jeszcze wczoraj chciałam się Wam pochwalić moimi zbiorami żurawin, ale bieganie po bagnie tak mnie wyczerpało, że po prostu nie miałam już siły na nic. Więc, żeby z wpisu nie wyszedł jeden wielki bełkot robię to dzisiaj. I aby nie być gołosłownym, oto one, moje własnoręcznie uzbierane żurawinki (oczywiście tylko niewielka ich cześć :] ):




  Nie są jeszcze do końca dojrzałe, więc muszą poleżeć, dojść do siebie i będą idealne do zrobienia z nich czegoś pysznego. A kiedy to się stanie, nie omieszkam Wam tego przedstawić :) 

  
  A teraz muffinki, które robiłam już jakiś czas temu i zupełnie o nich zapomniałam. Na szczęście są udokumentowane fotograficznie, więc nadrabiam zaległości i podaje na nie przepis, bo zrobić je naprawdę warto. Baaardzo brzoskwiniowe, puszyste i smaczne, a przepis na nie znalazłam tutaj. Oryginalnie w przepisie są one z makiem, ale że u mnie akurat wyszedł, to dodałam wiórki kokosowe i nie żałuję, pasują idealnie :)




Składniki na ok. 15 szt. :
  • 300g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 150g cukru
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • 150g jogurtu brzoskwiniowego (ja dodałam jogurt o smaku brzoskwinia-marakuja)
  • 40g oleju
  • wiórki kokosowe (ok. 5 łyżek)
  • 3 brzoskwinie

  Brzoskwinie umyć (nie ubierać). Dwie z nich pokroić w kostkę, a trzecią w plasterki.

  Do jednego naczynia przesiać mąkę wraz z proszkiem do pieczenia. W drugim naczyniu mikserem ubić jajka wraz z cukrem i aromatem waniliowym. Gdy cukier się rozpuści dodać całą mąkę, jogurt, olej i wiórki, wszystko zmiksować na gładką masę. Na końcu wrzucić pokrojone w kostkę brzoskwinie i wmieszać je łyżką.

  Ciasto przełożyć do papilotek, do każdej muffinki wcisnąć plasterki brzoskwini i delikatnie posypać wiórkami do dekoracji. Piec ok. 25 min w temp. 200 st. C, aż się zezłocą.



  Smacznego :)

niedziela, 28 sierpnia 2011

Ciasto cukiniowe

  Wszystko zaczęło się jakiś rok temu, gdy posadzona przez moją mamę cukinia postanowiła nas obdarzyć taką ilością owoców, że już nie wiedzieliśmy pod jaką postacią można by je jeszcze jeść. Wtedy moja matula rzuciła pół żartem, że chyba zaczniemy piec z niej (z cukinii, nie z mojej mamy) ciasto, bo skoro jest marchewkowe to może być też cukiniowe. Więc idąc za ciosem, poszłam po poradę do wujka Google'a i znalazłam przepis na ciasto cukiniowe (tutaj). Odrobinę zmieniłam tylko proporcje mąki i proszku do pieczenia. Od tamtej pory ciasto z cukinią stało się jednym z naszych ulubionych i gdy tylko nadszedł sezon na cukinię od razu je upiekłam. Polecam gorąco! :)






Składniki:
  • 3 jajka
  • 1 1/3 szkl. cukru
  • 2 szkl. mąki
  • 2 szkl. nieobranej cukinii, przetartej na tarce o drobnych oczkach
  • 3 łyżki kakao
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • 1 łyżka cynamonu
  • 7/8 szkl. oleju
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

  Cukinię umyć, zetrzeć na tarce i odsączyć z nadmiaru wody (trzeba ją porządnie wycisnąć, bo jeśli będzie w niej za dużo wody ciasto będzie za ciężkie i zrobi się zakalec- sprawdziłam empirycznie ;p).

  Mąkę wraz z proszkiem do pieczenia i sodą przesiać do miski, dodać cukry, cynamon i przesiane kakao. Wymieszać. Dodać rozbełtane jajka i olej, dokładnie wymieszać.  Na koniec wrzucić dobrze odsączoną cukinię, wmieszać ją w ciasto. Ciasto przelac do blaszki, piec ok. godziny w temp. 180 st. C.

  
  PS Do ciasta można dodać różnego rodzaju orzechy, bakalie i polać je czekoladą lub polewą.


  Smacznego :)

środa, 17 sierpnia 2011

Drożdżowe rogaliki

  
  Nie wiem jak wy, ale ja mam straszną słabość do rogalików. Czy są z marmoladą owocową, czy też czekoladą, albo zwyczajnie maślane, posypane makiem, nie ważne, ja je po prostu uwielbiam. Dlatego od czasu do czasu sama robię drożdżowe rogaliki z nadzieniem. Zwłaszcza, że tutaj znalazłam na nie świetny przepis. Są naprawdę bardzo dobre, mięciutkie i delikatne, więc polecam z czystym sumieniem :)























Składniki na 16 szt.:
  • 1,5 szkl. mąki (ja dodaję trochę więcej, jeśli ciasto nie chce się wyrabiać)
  • 1 jajko
  • 1/3 rozpuszczonej kostki masła (daję margarynę)
  • 25g świeżych drożdży
  • 0,5 szkl. mleka
  • 1 łyżka cukru pudru (jeśli ktoś woli słodsze lepiej dodać więcej)
  • gęsty dżem lub czekolada 


  Do letniego mleka wkruszyć drożdże, rozmieszać dobrze, by się rozpuściły, dodać szczyptę cukru pudru i odstawić je w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

  Do przesianej mąki dodać jajko (odrobinę białka odlać do małej miseczki, będzie potrzebne do posmarowania rogalików), rozpuszczone masło, cukier oraz wyrośnięte drożdże. Całość wymieszać i wyrabiać na gładką masę, tak długo aż będzie odchodziła od rąk. Odstawić w ciepłe miejsce, aż podwoi swoją objętość.

  Wyrośnięte ciasto odgazować (uderzyć w nie pięścią), podzielić na dwie części. Obie rozwałkować tak, aby wyszły okręgi o śr. ok. 20 cm i  każdy z nich podzielić na 8 trójkątów.

  U podstawy każdego trójkąta nakładać niewielką ilość nadzienia (nie rozsmarowywać), zwinąć go od podstawy do wierzchołka, uformować rogala. Kłaść na blachę wyłożoną pergaminem (robić odstępy), posmarować jajkiem (jeśli jajka jest za mało można je wymieszać z niewielką ilością mleka). Piec ok. 20-25 min. w temp. 180 st. C, aż się zezłocą.


  Smacznego :)

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Muffinki z budyniem

  
  Gdy w domu nie ma nic "słodkiego", a chętnie by się coś pochrupało podczas lektury ulubionych czasopism, najszybciej i najłatwiej zrobić muffinki. Bez większego przygotowania i kombinowania. Z tego co napewno jest w domu. Przepis na podstawę muffinek opisywałam już wcześniej, ale przypomnę, że znalazłam go tutaj i jest rewelacyjny. A to że idealnie zgrał się z nadzieniem czyli budyniem o smaku toffi to już czysty przypadek. Polecam :)






Przepis na 15 szt. :
  • 2 szkl. mąki
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 0,5 szkl. cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 duże jajka
  • 1 szkl. mleka
  • 0,5 szkl. oleju
  • 1 opakowanie budyniu o smaku toffi ( + mleko i cukier do przygotowania go)

  Najpierw należy przygotować budyń według instrukcji na opakowaniu, zmniejszając jedynie ilość mleka o ok. 0,5 szkl. Gdy będzie gotowy odstawić do ostygnięcia.

  Mąkę i proszek do pieczenia przesiać do jednego naczynia, dodać cukier oraz sól. Wymieszać. Do drugiego naczynia wbić jajka, rozbełtać je, dolać mleko oraz olej, wszystko wymieszać. Połączyć zawartość obu naczyń, wymieszać łyżką, mogą pozostać nierozmieszane grudki.

  Przygotowane papilotki napełniać niewielką ilością ciasta, na to nakładać łyżeczkę budyniu i przykrywać go kolejną porcją ciasta. Piec w temp. 180 st. C ok. 20 min., aż będą rumiane.


  Smacznego :)


piątek, 5 sierpnia 2011

Drożdżowe racuchy z jabłkami

  Ostatnio w moim życiu nastąpiło parę zawirowań, dlatego zniknęłam na jakiś czas, ale już wracam i postaram się nadrobić zaległości :)  Dziś w roli głównej wystąpią placki, które zniknęły już dawno, ale miłe wspomnienie pozostało. Bo któż nie lubi drożdżowych racuchów z jabłkami? Proste, szybkie i pyszne, oprószone cukrem pudrem, niezastąpione na podwieczorek lub słodką kolację. Chyba nawet polecać nie muszę :) Przepis znaleziony tutaj.






Składniki na ok. 20 placków:
  • 0,5 kg mąki
  • szczypta soli
  • 50g świeżych drożdży
  • 1-2 łyżki cukru (następnym razem dam więcej)
  • 1,5 szkl. letniego mleka
  • 1 jajko
  • 2 średnie jabłka


  Przesianą mąkę wymieszać z solą, zrobić w niej wgłębienie, wkruszyć w nie drożdże, wsypać cukier i zalać połową letniego mleka. Naczynie przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 10-15 min.

  W tym czasie jabłka umyć, obrać i pokroić w kostkę. Do wyrośniętego ciasta dodać pozostałe składniki wraz z jabłkami i wymieszać. Odstawić do ponownego wyrośnięcia, aż podwoi swą objętość.

  Po tym czasie smażyć placki na średnio rozgrzanym oleju, aż się zezłocą. Po usmażeniu kłaść na papierowy ręcznik, bo odsączyć tłuszcz. Podawać z cukrem pudrem.



  Smacznego :)
 

niedziela, 24 lipca 2011

Ciasto czekoladowe

  Jeśli dręczą was smutki dnia powszedniego, a za oknem ponura, wietrzna pogoda, że nic tylko zawinąć się w koc i pójść spać, to mam dla was przepis na idealne ciasto rozpędzające każdą chandrę. Dlaczego jest takie idealne? Bo jest bardzo proste i szybkie w wykonaniu, a przede wszystkim ma w sobie naszą ukochaną czekoladę... dużooo czekolady :)  Przepis pochodzi z książeczki zatytułowanej "Czekolada" autorstwa Jacqueline Bellefontaine. Polecam gorąco :)






Składniki na blachę o wym. 33x23 cm:
  • 225 g cukru pudru (dałam 200 g drobnego kryształu)
  • 225 g miękkiej margaryny
  • 4 jajka
  • 4 łyżki mleka (dałam więcej)
  • 350 g przesianej mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki przesianego kakao
  • w przepisie podano, aby dodać po 50 g z trzech rodzajów groszków z czekolady (mlecznej, deserowej i białej), ale ja dodałam ok. 120 g posiekanej gorzkiej czekolady
  • cukier puder do posypania

  
   Wszystkie składniki oprócz czekolady i cukru pudru do posypania połączyć w misce na gładką masę, dolewając powoli mleko (ciasto będzie bardzo gęste i ciężko je będzie miksować, więc lepiej dolać większą ilość mleka niż podano w przepisie). 

  Na końcu do masy dodać czekoladę i wmieszać ją. Ciasto przelać do wyłożonej pergaminem blachy, wyrównać wierzch. Piec ok. 35-40 min w temp. 180 st. C., aż patyczek będzie suchy. Po ostudzeniu posypać cukrem pudrem.


  Smacznego :)

czwartek, 21 lipca 2011

Amerykanki

  Od dziecka bardzo lubiłam wielkie ciacha, zwane amerykankami, często towarzyszyły mi jako drugie śniadanie do szkoły, więc nic dziwnego, że nadszedł dzień, w którym postanowiłam sama takie zrobić. Gdy znalazłam przepis na blogu Dorotus byłam w szoku, że robi się je tak łatwo i żałowałam, że wcześniej tam nie zajrzałam, ale wszystko jest do nadrobienia. Ciastka wyszły przepyszne, mięciutkie, delikatne i nie mają w sobie, aż tyle amoniaku jak się zdarza w niektórych piekarniach.  Są po prostu idealne. Polecam je gorąco :) A co do amoniaku, to miałam z nim styczność po raz pierwszy i po wysłuchaniu wszystkich strasznych historii, jak to on niemiłosiernie śmierdzi, byłam lekko przerażona otwierając piekarnik (robiłam to na wdechu), ale jak się okazało nie taki diabeł straszny jak go malują. Fakt, nie pachnie fiołkami, ale nie jest aż tak źle (no chyba, że mój zmysł powonienia jest popsuty), a dla takich pyszności warto się poświęcić :)























Składniki na ok. 10 sztuk:
  • 0,5 szkl. mleka
  • 2 małe jajka
  • 250 g mąki
  • 0,5 szkl. cukru
  • 60 g margaryny
  • 1 czubata łyżeczka amoniaku
 na lukier:
  • 1,5 szkl. cukru pudru
  • 3 łyżki gorącej wody


  Margarynę rozpuścić w rondelku i odstawić do wystygnięcia. Do naczynia wlać mleko i  dodać jajka, zmiksować. Następnie dodać przesianą mąkę z amoniakiem oraz cukier, zmiksować. Na koniec wlać margarynę i znów zmiksować.

  Blachę wyłożyć pergaminem i nakładać na nią ciasto (ok. 2 łyżek na ciastko) , robiąc duże odstępy, ponieważ ciastka bardzo urosną. Piec ok. 15-20 min. w temp. 180 st. C, aż się zrumienią. Wyjąć z piekarnika i ostudzić.

  Przygotować lukier. Do miseczki wsypać cukier puder, dolać wodę (można jeszcze dodać sok z cytryny) i wymieszać. Nakładać lukier na ostygnięte ciastka.



  Smacznego :)

piątek, 15 lipca 2011

Tarta z gruszkami

  Uhh... nareszcie znalazłam czas na napisanie kilku słów. Ostatni tydzień był bardzo zakręcony i zabiegany, ale udało mi się w międzyczasie upiec tartę. Moją pierwszą tartę na słodko :) I teraz chciałabym ją wam przedstawić. Przepis na nią znalazłam w jednej z gazetek z serii "Przyślij Przepis" i trochę go zmodyfikowałam. W oryginale była to tarta  z truskawkami, ale że sezon na nie niestety już się skończył, a w szafce z przetworami znalazłam jeszcze kilka słoików z marynowanymi gruszkami, to postanowiłam zastąpić truskawki gruszkami, przy okazji robiąc miejsce na półce na tegoroczne przetwory. Wyszła świetnie. Bardzo fajne kruche ciasto, owoce i galaretka współgrają ze sobą idealnie :)























Składniki:
  • 1,5 szkl. mąki
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 żółtko
  • 13 dag miękkiej margaryny
  • 1/3 szkl. cukru
  • słoik gruszek w syropie
  • 1 galaretka pomarańczowa

  Najpierw należy przygotować ciasto. Na stolnicę przesiać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, dodać cukier, żółtko i miękką margarynę. Wymieszać składniki i zagnieść z nich ciasto. Gdy będzie gotowe, zawinąć je w folię i włożyć na pół godziny do lodówki.Wtedy przygotować galaretkę według instrukcji na opakowaniu i odstawić ją do ostygnięcia.

  Schłodzone ciasto rozwałkować i wyłożyć nim blaszkę, przed włożeniem do piekarnika ponakłuwać  je widelcem. Piec ok. 25 min. w temp. 180 st. C. Po upieczeniu odstawić je do ostudzenia. 

  W tym czasie gruszki odsączyć z zalewy i pokroić na cienkie półplasterki. Układać je na ostudzonym cieście i zalać lekko tężejącą galaretką. Wstawić do lodówki. Można podawać z bitą śmietaną.


  Smacznego :)



piątek, 8 lipca 2011

Ciasteczka półkruche

  
  Chyba każdy czasami ma takie napady małego głodu słodyczowego, gdy coś się strasznie chce, ale nie wiadomo co, byleby tylko coś pochrupać. W każdym bądź razie, ja mam takie często, nawet bardzo :) Świetnym rozwiązaniem na takie bolączki są ciasteczka. Ostatnio upiekłam ciasteczka półkruche (przepis zaczerpnięty z książki Barbary Bytnerowiczowej "Ciasta domowe"), a przy okazji mogłam wypróbować moje nowe foremki :D. Bardzo szybkie, pyszne i nie sprawiające kłopotów ciasteczka na każdą okazję, więc czego chcieć więcej... :)























Składniki na 2 blachy:
  • 250 g mąki
  • 5 g proszku do pieczenia
  • 75 g cukru pudru lub drobnego kryształu
  • 0,5 torebki cukru waniliowego
  • 75 g margaryny
  • 1 jajko
  • 2-3 łyżki mleka
  • mleko do posmarowania ciasteczek

  
  Sypkie składniki przesiać, dodać do nich posiekaną na drobne kawałki margarynę, jajko i mleko w takiej ilości, by można było zagnieść ciasto. Zagniecione ciasto włożyć na chwilę do lodówki. Gdy się schłodzi rozwałkować (nie za cienko) i wykrawać ciasteczka. Okładać je na wyłożonej pergaminem blasze. Przed włożeniem do piekarnika posmarować mlekiem. Piec w temp. 190 st. C aż się zarumienią.


  Smacznego :)

środa, 6 lipca 2011

Cupcakes marchewkowo- karmelowe

  Zastanawiając się co przygotować na niedzielne popołudnie do kawy, zamarzyły mi się kolorowe babeczki. W gąszczu przepisów udało mi się znaleźć jeden, który wiedziałam, że zadowoli całą moją rodzinkę. Pyszne, mięciutkie i wilgotne w środku cupcakes'y znalazłam na blogu Cukrowej Wróżki . Są baaardzo smaczne, polecam je wszystkim fanom "warzywnych wypieków" i nie tylko :)




























Składniki na 15 szt.:
  • 1 szkl. mąki
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka sody
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 3/4 szkl. cukru i dodatkowo 5 łyżek cukru na karmel
  • 0,5 szkl. oleju
  • 3 duże marchewki (ok. 1,5 szkl.)
  • 2 łyżki masła
  Na krem:
  • 250 g twarogu (użyłam chudego)
  • 0,5 szkl. cukru pudru (dałam pół na pół z drobnym kryształem)
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego (dałam opakowanie cukru waniliowego)
  • 1 łyżka miękkiego masła 
  • (twaróg nie chciał się na początku ucierać, więc dodałam odrobinkę mleka, ale tak dosłownie kilka kropel)
  • ewentualnie: kolorowe barwniki w płynie lub w proszku oraz posypki do dekoracji

 
  Marchewkę obrać i zetrzeć na tarce o małych oczkach. Jeśli będzie zbyt soczysta odcisnąć część soku.

  Mąkę wraz z proszkiem, sodą i solą przesiać do jednego naczynia. Do drugiego naczynia wbić całe jajka, dodać do nich cukier (tylko 3/4 szkl.) i olej, wymieszać dodając na końcu starta marchewkę. Zawartości obu naczyń połączyć ze sobą i wymieszać. 

  Na małym ogniu, na suchej patelni podgrzewamy 5 łyżek cukru, aż zrobi się karmel. Co jakiś czas należy potrząsnąć patelnią, nie mieszając. Gdy cukier się rozpuści i zbrązowieje, patelnie zdjąć z ognia i dodać dwie łyżki masła.  Teraz trzeba bardzo szybko dodać powstały karmel do ciasta. Jeśli się zetnie to nie szkodzi, w piekarniku i tak się rozpuści. Papilotki napełnić troszkę mniejszą ilością ciasta niż na muffinki. Piec ok. 20 min. w temp. 190 st. C.

  W międzyczasie przygotować krem. Twaróg wrzucić, do miski, dodać pozostałe składniki i ucierać, aż się połączą. Można dodać kolorowe barwniki :) Gdy ciasto wystygnie nałożyć krem i udekorować. Można włożyć na chwilę do lodówki, żeby krem się utrwalił.


  Smacznego :)

piątek, 1 lipca 2011

Czereśnie pod kruszonką

  I znów w moim domu pojawiły się czereśnie. Nasze własne ogródkowe się już skończyły, ale zostałam obdarowana kolejnymi. Piękne, duże, soczyste czereśnie i co tu tym razem z nimi zrobić? Część oczywiście została pochłonięta bez żadnego przetwarzania, a z pozostałych udało mi się zrobić pyszny deser. Zainspirowały mnie przepisy znalezione w internecie, ale ostateczny wynik moich poczynań nie opierał się wiernie na żadnym z nich, a był rezultatem pomieszania wszystkiego po trochu. I mogę tylko powiedzieć, że całkiem nieźle mi to mieszanie wychodzi. Owoce i chrupiąca kruszonka są pyszne, a z lodami waniliowymi smakują jeszcze lepiej :)



























Składniki:
  • ok. 600 g czereśni
  • 150 g mąki
  • 50 g cukru
  • 50 g brązowego cukru
  • małe opakowanie cukru waniliowego
  • 100 g margaryny
  • 50 g wiórek kokosowych

  Czereśnie umyć i wydrylować. Ułożyć je połówkami na dnie naczynia żaroodpornego i posypać połową brązowego cukru. 

  Do naczynia wsypać mąkę, wszystkie cukry oraz wiórki kokosowe i dodać posiekaną miękką margarynę. Wyrobić palcami okruchy na kruszonkę. Gdy będzie gotowa posypac nią czereśnie. Piec ok. 30 min. w temp. 190 st. C, aż kruszonka będzie złocista. Można podawać z lodami lub bitą śmietaną.


  Smacznego :)